Tajemnice szczecińskich ulic
Angielski malarz, wstydliwa roślina lub drink i bohater z Głębokiego
Tajemnice szczecińskich ulic
Angielski malarz, wstydliwa roślina lub drink i bohater z Głębokiego
Wiele ze szczecińskich ulic nosi imiona lokalnych patriotów, ludzi ważnych dla miasta, bohaterów, poetów, pisarzy, malarzy, polityków, władców, wodzów, artystów. Są też nazwy przyrodnicze, geograficzne, krajobrazowe. Ale są też i takie, które budzą zdziwienie, rozbawienie, ale i ciekawość. Czy znamy bohaterów niektórych naszych ulic? Co oznaczają nazwy wielu z nich? Co miesiąc staramy się je rozszyfrować. Oto kolejne z nich.
Pasaż Williama Turnera
Ten swego czasu popularny XIX wieczny angielski malarz „załapał” się w Szczecinie tylko na niewielką ulicę, wręcz przesmyk. Ale za to pomiędzy zabytkowym budynkiem TRAFO Trafostacji Sztuki w Szczecinie a biurowcem Selsinu przy ul. Świętego Ducha, w którym być może powstanie galeria sztuki. Niektórzy żartują, że poświęcono mu tak małą uliczkę, bo kiedy pojawił się w stolicy Pomorza Zachodniego w 1835 roku, to stworzył tylko 21 szkiców, na których uwiecznił Szczecin. Rysunki znajdują się obecnie w kolekcji Tate Gallery w Londynie (Szkicownik Kopenhaga-Drezno). W tym samym roku, w Domu Bractwa Strzeleckiego przy ul. św. Ducha odbyła się pierwsza publiczna wystawa sztuki w Szczecinie. A kim był ów artysta? Joseph Mallord William Turner (1775-1851) – angielski malarz, znany głównie z nostalgicznych pejzaży. Uważany za prekursora impresjonizmu. Zdaniem ekspertów i znawców malarstwa potrafił świetnie uchwycić grę światła. Tworzył bardzo odrealnione wizje rzeczywistości, dochodzące nawet do abstrakcji. Najbardziej znane dzieła to Zachód słońca, Deszcz, para, szybkość, Upadek Kartaginy oraz Burza śnieżna na morzu.
Ulica Mimozy
To było chyba w skeczu jednego z kabaretów. Parodia pewnego teleturnieju. Prowadzący pyta: „jak zaczyna się wiersz Tuwima pt. „Wspomnienie” oraz wielki przebój Czesława Niemena?" Uczestnik odpowiada: „Mmozami jesień się zaczyna…”, ale nie mam pojęcia co to są te mmozy”. Skąd ten żart? Otóż w latach 70 i 80 ubiegłego wieku szczęśliwcem był ten, komu udało się kupić radio tranzystorowe. Potem mógł paradować z nim pod pachą np. nadmorskim bulwarem. Jednak jakość dźwięków płynąca z głośników ówczesnych radioodbiorników nie była najwyższa. I czasem słuchacz musiał bardzo wytężać słuch, aby zrozumieć co np. piosenkarz wyśpiewuje. Tak też było, z całym szacunkiem dla talentu oraz dykcji Czesława Niemena, z pierwszym słowem jego wielkiego przeboju i zamiast „mimozami” wielu słyszało „mmozami”. Stąd to całe nieporozumienie. A pierwszy wers wiersza i piosenki, którą zna chyba każdy Polak brzmi tak: „Mimozami jesień się zaczyna…”. Ta tropikalna roślina rozpowszechniony jest szczególnie w Ameryce Południowej oraz na wyspach Oceanu Spokojnego. Znawcy twórczości Tuwima twierdzą jednak, że poeta miał na myśli nawłoć kanadyjską (Solidago canadensis), pospolitą roślinę naszych łąk, uznawaną nawet za chwast. Ale jej złociste kiście mają wielki urok i są popularne wśród florystów. Mimoza w wielu odmianach spotykana jest również w polskich ogródkach. Jest niezwykłe czuła na dotyk. Reaguje wtedy zamykaniem (składaniem liści). Operacja ta jest szczególnie widowiskowe w przypadku zachowania mimozy wstydliwej (Mimosa pudica). Nazwa rośliny wywodzi się od greckiego „mimos”, czyli „aktor, naśladowca”. W Polsce niektórzy nazywają ją czułkiem, a w innych krajach jest np. śpiącą trawką, niedotykalską lub nieśmiałą rośliną. W języku polskim popularne niegdyś było określenie: „delikatny jak mimoza”, czyli osoba bardzo czuła i wrażliwa, którą łatwo obrazić. Jeżeli jednak komuś nie pasują ww. tłumaczenia pochodzenia nazwy ulicy, to może uznać, że powstała ona na cześć pewnego …drinka, który jest niezwykle popularny na całym świecie. Mimoza, czyli po prostu szampan z sokiem pomarańczowym.
Rondo Franciszka Knappa
Wielu mieszkańców osiedla Głębokie ciągle pamięta pewnego mężczyznę spacerującego ulicami z żoną, uczestniczką Powstania Warszawskiego. Był to Franciszek Knapp – człowiek i bohaterski żołnierz o niezwykłym życiorysie. Aż żal, że jest tak mało znany w Szczecinie, w którym przez tyle lat mieszkał. Jego pseudonimy, to „Ernest”, „W-40”, „Otto Zoller”, „Ż-11”. Franciszek Knapp urodził się w 1898 roku w Szczebrzeszynie. W maju 1915 roku został wcielony do Marynarki Wojennej Imperium Rosyjskiego. Później został przeniesiony do kawalerii Armii Imperium Rosyjskiego. W 1916 roku, w czasie walk na Wołyniu, dostał się austriackiej niewoli. Uciekł z obozu w Rawie Ruskiej i został członkiem Polskiej Organizacji Wojskowej. W listopadzie 1918 roku rozbrajał żołnierzy CK armii. W 1919 roku rozpoczął służbę w żandarmerii. W 1921 roku wziął udział w III powstaniu śląskim. W 1925 roku ochraniał willę „Milusin”, w Sulejówku w której mieszkał marszałek Polski Józef Piłsudski z rodziną. Po przewrocie majowym, został przydzielony do ochrony Belwederu do którego przeniósł się Marszałek. W 1931 roku został przeniesiony do Korpusu Ochrony Pogranicza. W czasie kampanii wrześniowej 1939 roku został ranny podczas walk pod Lwowem. W 1940 roku wstąpił do konspiracyjnej organizacji Muszkieterzy, w której zajmował się kontrwywiadem. Od 1943 roku był kierownikiem komórki ewakuacyjno-obserwacyjnej w Komendzie Głównej Armii Krajowej. To on 1 lipca 1943 roku dowodził grupą żołnierzy, która wykonała brawurową akcję opróżnienia skrytek w mieszkaniu aresztowanego komendanta głównego Armii Krajowej, generała brygady Stefana Roweckiego przy ulicy Spiskiej 14 m. 10. W lipcu 1944 roku został aresztowany i osadzony na Pawiaku. Potem przebywał w kilku obozach koncentracyjnych aż do kwietnia 1945 roku. W lipcu tego roku zamieszkał w Szczecinie. Był współorganizatorem i dyrektorem Przedsiębiorstwa Spedycji Międzynarodowej „C. Hartwig” w Szczecinie. Ale komunistyczna „bezpieka” nie dawała mu spokoju. Aresztowany został skazany na 6 lat pozbawienia wolności. W 1955 roku został zwolniony z więzienia. Zmarł 15 listopada 1984 roku w Szczecinie. Czyż to nie jest niezwykły życiorys?
(wykorzystano – internetowa Wikipedia.pl)




